Nie masz konta? Zarejestruj się
Dzisiaj jest Środa, 23 maja 2012
|
CarFocus.pl » Nowości
Rozmiar tekstu: A A A
Co dziesiąty z nas jest potencjalnym zabójcą
Tagi: bezpieczeństwo, dsg, wypadki, prędkość
Dodano 2011-06-22
Według „Raportu przekroczeń prędkości”, co dziesiąty Polak porusza się w terenie zabudowanym z prędkością 120-160 km/h. Tak ekstremalne łamanie przepisów poza miastem jest już rzadsze – z prędkościami 160-200 km/h jeździ tam co setny kierowca. Zaledwie sześć promili kierowców jeździ po autostradach, mając na liczniku wartość 200-250 km/h.
Spółka Data System Group, która przygotowała „Raport przekroczeń prędkości”, przez cały 2010 rok przeprowadziła ponad milion pomiarów, by zbadać ekstremalne przekroczenia prędkości Polaków.Do celów badań założono następujące widełki: - Teren zabudowany badane prędkości 120-160 km/h (60% pomiarów) - Poza miastem badane prędkości 160-200 km/h (25% pomiarów) - Autostrady badane prędkości 200-250 km/h (15% pomiarów) – „Byliśmy bardzo zaskoczeni wynikiem badań. Przerażające jest to, że aż 10 proc. badanych porusza się w terenie zabudowanym z prędkością powyżej 120 km/h. Dotyczy to zwłaszcza dużych aglomeracji miejskich. Oznacza to, że praktycznie na rogu każdej dużej ulicy w mieście powinien stać policjant z fotoradarem” – komentuje Tomasz Waligóra, prezes DSG. Okazuje się, że im większa dopuszczalna prędkość tym mniejsze przekroczenia. Poza miastem rzadziej łamiemy tak ekstremalnie przepisy (prędkość od 160 do 200 km/h). W założonych widełkach wykryto zaledwie ok. 1% przekroczeń. Na autostradach odsetek ten wyniósł 0,6% (prędkość od 200 do 250 km/h). – „Trudno mówić jednoznacznie o wnioskach z przeprowadzonego badania. Z pewnością nie stosujemy się do przepisów ruchu drogowego, jednak nie zdawaliśmy sobie sprawy ze skali zjawiska zwłaszcza w dużych ośrodkach miejskich. Jasno widać, że kampanie społecznościowe typu „włącz myślenie” nie przynoszą zamierzonych skutków. Tacy kierowcy stanowią kolosalne zagrożenie dla pieszych. Przy tych prędkościach w razie zderzenia nie ma szans na przeżycie” – podkreśla Marta Olipra, kierownik ds. marketingu i PR. Psycholog mgr Dominika Dąbek-Stawska uważa, że powody takich zachowań można podzielić na 3 grupy: dla przyjemności, z pośpiechu i w wyniku presji. – „U większości Polaków szybka jazda wywołuje dużo pozytywnych skojarzeń, stanowiąc źródło adrenaliny, poczucia swobody, wolności, czy nawet relaksu. Powszechne jest przekonanie, że szereg znaków drogowych jest postawionych na wyrost, a skoro tak to przekroczenie prędkości o 10-30 km/h nie jest łamaniem przepisów, a jedynie delikatnym "naginaniem" ich w ramach dostosowywania swojej jazdy do sytuacji na drodze” – tłumaczy. Zasada społecznego dowodu słuszności mówi, że jeśli wszyscy coś robią to jest to poprawne. Istnieje też całkiem liczna grupa osób, które twierdzą: "akurat ja jestem doświadczonym i uważnym kierowcą, który w razie czego sobie poradzi" lub usprawiedliwiają się różnymi racjonalizacjami, jak np. „muszę przyspieszyć, żeby nie popaść w monotonię i zachować czujność". – „Ci, którzy się spieszą uważają się za moralnie usprawiedliwionych. Jeśli ktoś jedzie zgodnie z przepisami, ale non stop jest wyprzedzany przez niecierpliwych kierowców, zazwyczaj poddaje się presji. Z pewnością dopóki nie zwiększy się liczba autostrad, a stan dróg będzie pozostawiał wiele do życzenia, kwestia przekraczania prędkości będzie budziła wiele emocji” – podkreśla psycholog. Niewielu Polaków miało okazję uczestniczyć w kursach bezpiecznej jazdy lub choćby skorzystać z toru wyścigowego, gdzie mogliby uświadomić sobie, że ich możliwości, podobnie jak możliwości samochodów, są ograniczone. Często uczestnicy kursów pokornieją, uświadamiając sobie, że ich umiejętności są znacznie mniejsze, niż im się wydawało. |
Wypełnij ankietęZobacz film |
|